Biuletyn formacyjny Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego

 ORIENTACJE  Nr 5/19, s. 6-11,  Warszawa 1994

 

Peter-Hans Kolvenbach SJ

 

MARYJA WZOREM NASZEJ MISJI

 

Przemówienie na Zjeździe Światowej WZCh - LOYOLA '86

 

Każdy chrześcijanin jest wezwany, aby być - tu i teraz - drugim Chrystusem dla ludzi, których Bóg stawia na jego drodze. Któż jednak mógłby odzwierciedlić pełnię Pana w ich życiu? Ponadto Duch Pana wzywa każdego z nas po imieniu do wcielenia pewnego szczególnego aspektu z niezmierzonego bogactwa Chrystusa - Chrystusa modlącego się w samotności, Chrystusa uzdrawiającego i nauczającego, Chrystusa cierpiącego i Chrystusa, który głosi Królestwo... Jest wiele osobistych powołań, tak samo, jak wiele jest różnych misji wspólnotowych. Odpowiedź udzielona przez Naszą Panią na zaproszenie Tego, którego Imię jest święte, stała się niewyczerpanym źródłem natchnienia w pewnym szczególnym aspekcie dla tak wielu osobistych i wspólnotowych inicjatyw w budowaniu Królestwa. W tym znaczeniu maryjny wymiar duchowości Wspólnot Życia Chrześcijańskiego ukształtowały szczególne cechy charakterystyczne misji Matki Bożej, które poruszyły Ignacego z Loyoli w sposób głęboko osobisty. Ignacy zawsze szanuje duchowe "smakowanie" każdej osoby w jej spotkaniu z Panem, nie narzuca żadnej specjalnej pobożności, będąc w pełni szczęśliwym pozostawiając nas z Matką Bożą z Paryża, czy z Gwadelupy, z Fatimy czy z Lourdes, tak jak on sam kochał Matkę Bożą Drogi i Matkę Bożą Bolesną. W Ćwiczeniach duchownych Ignacy zadowala się zachęcaniem nas do odmawiania Zdrowaś Maryjo z Kościołem i równocześnie zaprasza do odkrywania, w jakim stopniu jedna z cech charakterystycznych powołania Matki Bożej, mianowicie udział w zbawczym dziele Jej Syna, jest kontynuowana dzisiaj dzięki naszej pracy i zaangażowaniu się - gdyż jest to droga, której pragnie Bóg.

Czym jest ta misja? Kiedy Ignacy zaprasza nas do rozważania tajemnicy nawiedzenia Elżbiety przez Maryję, proponuje trzy punkty, by skierować naszą uwagę zarówno na samo spotkanie, jak i na Magnificat oraz na fakt, że Matka Boża pozostała u Elżbiety przez trzy miesiące. Ten szczegół jest znaczący i ujawnia ten aspekt powołania Matki Bożej, który uderzył Ignacego. Po zwiastowaniu Matka Boża miała wszelkie powody, by oddać się wyłącznie tajemnicy, która Ją dotknęła i rozwijającemu się w Niej Dziecku. Dlaczego nie usunęła się w głąb siebie, by smakować i widzieć, jak dobry jest Pan i pogrążyć się w cichej kontemplacji Trójcy, która przez Nią dokonuje zbawienia świata? Nie kieruje się ku swemu wnętrzu w sposób narcystyczny, nie zamyka się w swym domu, lecz przebywa ze swą krewną Elżbietą, by jej pomóc. Łaska, która Ją napełniła prowadzi ją do działania poza domem, poza własnym życiem, by podjąć drogę do górskiej wioski i być, w imieniu swego Pana, kobietą dla innych, nie tylko dla siebie. Pośpiech,: jakim wychodzi poza siebie i swoje środowisko rodzinne oraz radość, która echem odbija się w spotkaniu z Elżbietą, towarzyszą „exodusowi" do jakiego miłość przychodząca z góry zawsze nas prowadzi. Każdy, owładnięty miłością Boga, realizuje wcielanie jej "tu i teraz" poprzez służbę, tak jak Chrystus, służył innym dając im pokarm i życie.

Jeżeli Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego czerpią swe inspiracje z ducha Ignacego, to kryterium autentyczności ich życia tą duchowością wyraża konkretne zaangażowanie się, poprzez służbę innym. Ponadto Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego pragną być ciałem dla Ducha, tak, jak była nim Matka Boża, wyruszać z misją, angażując się w taki sposób, by wcielać Ewangelię w życie, by błogosławieństwa stały się rzeczywistością dla tych, którzy są ubodzy, cierpią, poszukują sprawiedliwości i pokoju czy płaczą. Ta misja Matki Bożej fascynuje Ignacego tak bardzo, że w Ćwiczeniach duchownych nie zaprasza nas do zgłębiania Jej serca, kontemplacji Jej życia wewnętrznego czy też do naśladowania jednej z Jej cnót. Ignacy pomija sposób, w jaki Matka Boża zachowuje wszystkie te słowa w swoim sercu i nawet Jej boleść pod krzyżem. Wszystko koncentruje się na misji Matki Bożej płynącej z pełni łaski, jaką otrzymała.

Na czym polega ta misja? Ignacy nie wspomina o tym wyraźnie, ale cały układ Ćwiczeń duchownych zmierza do POŚREDNICTWA w niesieniu Chrystusa ludziom i prowadzeniu ludzi do Chrystusa, bycie pośrednikiem w tym, co dzisiejszy Kościół nazywa komunią.

Spróbujmy odkryć te doświadczenia w perspektywie Ćwiczeń duchownych Ignacego. Już w pierwszym tygodniu Matka Boża pojawia się, jako ta, która jest na styku dwóch historii, będących naszą własną historią. Po opisie historii grzechu, jak zstępuje w dół od aniołów do pierwszych ludzi i od Adama do każdego z nas, podkreślającej w ten sposób współodpowiedzialność za grzech wszystkich uczestniczących w nim na tyle, na ile jesteśmy piekłem dla drugich, Ignacy zaprasza nas do spotkania z Matką Bożą. Zaproszenie do tego, aby prosić Matkę Bożą o zdolność zrozumienia grzechu, zawsze mnie zdumiewała. Czy Matka Boża doświadczyła grzechu? Czy mogę rozmawiać z Nią o grzechu? Odpowiedź na to pytanie jest ze wszech miar ważna. Uznając wraz z Kościołem Matkę Bożą za wolną od wszelkiego grzechu ryzykujemy przesunięcie Jej do bytu boskiego, bardzo odległego od codziennej grzeszności zwykłych ludzi. Zapominamy tutaj, że nieobecność grzechu nie czyni nas mniej - lecz przeciwnie - bardziej ludzkimi. Bez wątpienia grzech wpisany jest w ludzką naturę. Jeżeli nie odważymy się podjąć go serio, wówczas stawiamy siebie poza sytuacją człowieka, poza dziełem zbawienia. Oto dlaczego Ignacy bierze grzech za punkt wyjścia, nie w duchu pesymistycznym czy chorobliwym, ale w trosce o realizm, bez którego każda misja na tym świecie staje się utopijna. Ciekawe, że to właśnie komunizm przez zanegowanie istnienia grzechu przypisywał człowiekowi moc, jakiej nie posiada, i dlatego dążenia marksistowskie w sposób nieunikniony stały się utopią. Obecność Matki Bożej w samym centrum grzesznej historii, którą opisuje Ignacy, oznacza zupełnie słusznie, że człowiek, aby być w pełni człowiekiem, nie musi być grzeszny. Walka z grzechem, inspirowana przez Matkę Bożą, nie jest skierowana przeciw temu, co ludzkie, lecz przeciw temu, co nieludzkie w naszym dzisiejszym społeczeństwie. Powinniśmy zachęcać do nazywania grzechem to co jest "nieludzkie", gdyż Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego są wezwane do zwalczania tego co "nieludzkie", do życia chrześcijańskiego stawiającego czoła śmierci, do której prowadzą grzechy. To właśnie Matka Boża, która w pierwszym wieku, w Palestynie, podążała drogą wszystkich ludzi tej ziemi, drogą bólu i radości, w grzesznym środowisku - w grzechach Jej ludu - nadal ukazuje nam dzisiaj, że łaska, pełnia łaski, nie jest obca naszemu życiu, lecz przeciwnie, odsłania to, co jest nieludzkie w nim i w naszym społeczeństwie. Tak więc nasze społeczeństwo, dzięki łasce misji, jaką Bóg nam powierza, może stać się bardziej ludzkie, sprawiedliwe i pełniejsze pokoju.

Kiedy papież Jan Paweł II w trakcie swych podróży apostolskich piętnuje grzechy naszych czasów, nie ma na celu tworzenie szeregu "zakazów”, czyniących życie ludzkie trudniejszym, lecz czyni to, by demaskować grzech będący źródłem dehumanizacji, niesprawiedliwości i nienawiści, niszczących nasze życie, jak to widzimy na co dzień za pośrednictwem gazet i telewizji. Papież przede wszystkim walczy o człowieka, o pełnię ludzkich wartości życia i miłości, sprawiedliwości i pokoju. I o to samo chodzi, gdy kontemplujemy Matkę Bożą w pełni Jej ubogaconego łaską człowieczeństwa, odsłaniającej rzeczywistość grzechu, tego, co nieludzkie w całym swym okrucieństwie, ale również w swej wielkanocnej klęsce, gdyż Chrystus pokonał grzech, oraz księcia, który uważał się za księcia naszego świata, i którego Matka Boża jako pierwsza spośród ludzi pokonała. Po opisaniu genealogii grzechu Ignacy każe nam spotkać się z Matką Bożą, która poznała grzechy swego ludu, ale od której zaczyna się historia łaski, nie w znaczeniu odsunięcia Jej od naszego życia, lecz w sensie wprowadzenia do naszej historii Tej, która jest obrazem łaski Bożej i więzi z Synem Bożym. Dzięki spotkaniu z Matką Bożą w samym środku grzesznej historii Ignacy prowadzi nas do odkrycia naszej misji jako Wspólnot Życia Chrześcijańskiego w budowaniu Królestwa Bożego, Królestwa łaski i życia.

W drugim tygodniu Matka Boża ponownie znajduje się punkcie styczności, tym razem nie pomiędzy, właśnie kończącą się historią grzechu a rozpoczynającą się historią łaski, lecz bardzo konkretnie między Trójcą zatroskaną o nasze zbawienie a ludzkością pragnącą zbawienia. W sposób bardzo wyważony Matka Boża znajduje się w centrum rozległej sceny, którą przedstawia Ignacy, z Trójcą u góry, ludzkością na dole i domem Matki Bożej pomiędzy nimi. Ignacy nie zaprasza nas do zgłębiania tajemnicy Maryi, Jej serca, lecz do przyjęcia od niej misji dzisiaj we Wspólnotach Życia Chrześcijańskiego. Ktokolwiek przechodzi z Ignacym przez tajemnice Chrystusa, stale odkrywa Matkę Bożą w Jej misji prowadzającej poprzez swoje pośrednictwo do życia. Ta misja Matki Bożej wyłania się ciągle z Jej życia ukrytego i nieznanego; wyłania się z szarej egzystencji jakiejś ubogiej kobiety w zapadłym zakątku Palestyny, bardzo oddalonym od wielkiej historii i polityki czy wyrafinowanej kultury. A jednak - ma to duże znaczenie dla programu Wspólnot - Matka Boża wie, że jest pośredniczką; wie, że pośredniczy w zbawieniu, w niesieniu życia innym. Każdy z nas jest świadomy, że wszystko to czym jesteśmy, otrzyma­liśmy dzięki pośrednictwu innych. We współczesnym społeczeństwie tak liczne wydarzenia i sytuacje stawiają nas wobec faktu wzajemnej zależności i ukazują jak nasze życie, a nawet zbawienie każdego z nas, są ze sobą powiązane. Ta "solidarność" jest wpisana w naszą ludzką naturę, ponieważ jest ona odbiciem wspólnoty Trójcy w każdym człowieku. Przecież dzisiaj w przypadku nieszczęścia tak często pomagamy sobie i uczestniczymy w gestach oraz działaniach hojnej i spontanicznej solidarności. Zazwyczaj jednak jest dla nas wciąż niezwykle trudne wyrażanie innym tego, jak wiele im zawdzięczamy, co otrzymaliśmy dzięki nim. Gmina jerozolimska już na początku musiała stanąć wobec pary ludzi, którzy zazdrośnie i kurczowo zatrzymywali dla siebie to, co było przeznaczone dla wspólnoty, a Paweł uskarża się głośno na tych, którzy sprawując lub myśląc, że sprawująEucharystię, troszczą się o własny posiłek i pozostawiają swych braci i siostry w głodzie i strapieniu.

Istnieje jednak nie tylko nasz chleb powszedni, jest Chleb Życia, którego potrzebujemy o wiele bardziej, by żyć prawdziwie. Jeżeli chodzi o naszą ludzką wspólnotę, w której każdy jest zależny od innych, Bóg pragnie, byśmy pomagali jedni drugim również w dziele zbawienia i w przekazywaniu daru Życia, jedynego naszego prawdziwego skarbu, jakim jest Życie Boga. Niewątpliwie każdy z nas oraz Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego jako takie mogą tylko sadzić i podlewać; Bóg sam daje życie naszym braciom i siostrom, niemniej Bóg pragnie zakorzenić nasze pośrednictwo w Tym, który jest jedynym Pośrednikiem, w Chrystusie. Jest też prawdą to, że Bóg nie zbawia nas dla nas samych, ale dla zbawienia świata. Ponieważ Bóg Ojciec pragnie być uwielbionym jedynie przez Syna i w Duchu, to traktuje nas w ten sam sposób jak odnosił się do Matki Bożej. Jesteśmy członkami jednej wspólnoty ludzkiej i w takim stopniu nimi jesteśmy, na ile jesteśmy złączeni odpowiedzialnością za jej historię zbawienia lub za jej zagładę. Bez wątpienia Matka Boża jest wezwana osobiście, nie jest to jedyny sposób, jest wezwana do zbawienia świata, zbawienia, które obejmuje wszystkich w Chrystusie i uzdalnia ich, by byli pośrednikami Życia.

Aby ta misja pośrednictwa mogła być wypełniona, Bóg zapytał Matkę Bożą o Jej "tak" w Jego dziele zbawienia. W modlitwie o Królestwie Ignacy nie czyni nic więcej poza ukazaniem zarysu owego zaproszenia i owego "tak". Zachęcając do rozważania tajemnic Chrystusa, do poszukiwania intymnego poznania Pana, uzdalniających do dokonywania wyborów w Jego Duchu i podejmowania decyzji, które wcielają nasze "tak" w życie codzienne, Ignacy zawsze doprowadza nas do zwracania się do Matki Bożej, by uczyć się od Niej, jak wejść w rozmowę z Jej Synem i zrozumieć, jak odpowiedzieć "tak" Bogu Ojcu. Jak to poczucie jedności z Matką Bożą inspiruje Wspólnoty Życia Chrześcijań­skiego na drodze, którą idą - wprowadzając Królestwo w codzienną rzeczywistość? Oczywiście, Ewangelia nie mówi nam nic jak Matka Boża realizowała w praktyce ewangelizację. Ona nie należy do Dwunastu i przemawia tylko przez swoją zwyczajną obecność pośród nich. Pan nie wzywa nas do odtwarzania sposobu, w jaki Matka Boża konkretnie wyraziła swoje "tak" ani nawet do naśladowania Jej. Jednak konkretny sposób realizowania Królestwa, do czego Pan powołuje każdego z nas oraz Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego, zawsze będzie inspirowany dynamizmem, który stanowił podstawę działania Maryi. Dynamizm ten jest naznaczony od początku i zawsze radykalnym charakterem owego "tak". Ten radykalizm pobudza Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego, naśladujące przykład Matki Bożej, by nie znały nic poza Ewangelią i to całą Ewangelią. My nie wikłamy się w slogany i ideologie z ich drugorzędnymi problemami i wątpli­wościami dla samej przyjemności wątpienia. Oczywiście, życie każdego z nas jest złożone, a nasze struktury skomplikowane, ale jest to jeszcze jeden powód, by powrócić do radykalnego sensu owego "tak" Matki Bożej, które Ignacy umieszcza wśród zamętu charakteryzującego ludzkie życie.

W rozmyślaniu o Dwóch Sztandarach Ignacy ukazuje liczne sposoby szatana odwodzenia nas od tego, co zasadnicze, istotne, paraliżowania nas przez wikłanie się w szczegółach, koncentrowanie się na jednym aspekcie spraw czy na przelotnej zachciance. Dzięki pokornemu radykalizmowi Matka Boża, jak Ją przedstawia Ignacy, wie zawsze, jak świadczyć o Ewangelii słowami i gestami, które są nieprzemijające. Oznacza to dla nas stawanie się Ewangelią dla ludzi naszych czasów, tak jak Ewangelią stała się Matka Boża.

O dynamizmie Matki Bożej stanowi - na drugim miejscu - Jej wierność, którą Ignacy naświetla prawie dramatycznie, gdy pod koniec Trzeciego Tygodnia tylko Ona spośród tych, którzy szli za Chrystusem pozostaje wierna - i zupełnie samotna. Chociaż ten kryzys przedstawia się w bardzo różnorodnych formach, duchowo jest tożsamy z tym którego doświadczyła Matka Boża. Przychodzi zawsze chwila, gdy wiara w Chrystusa prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, w całej swej pełni i ze wszystkim implikacjami, zmusza nas do wyboru między wiernością a niewiernością. Do dokonania takiego wyboru zmuszeni jesteśmy również wtedy, gdy owo wezwanie dociera do głębi naszego jestestwa za pośrednictwem Kościoła, będącego równie Boskim jak ludzkim powodując naszą wierność lub niewierność. Waga instytucji Kościoła, jak i znaczenie klęski Chrystusa na krzyżu są dla Matki Bożej i dla nas mieczami przeszywającymi serce Jak Matka Boża  - każdy z nas oraz Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego - wszyscy jesteśmy wezwani do dawania świadectwa w wierności zmartwychwstałemu Panu; nasze czasy obciążone cierpieniem i absurdalnością potrzebują tego szczególnie. Matka Boża w swej wierności zmartwychwstałemu Panu jest znakiem zbawienia, gdyż widziała dzięki łasce nowe Życie odrodzone z przebitego serca, z wody i krwi, w sytuacji, która mówiąc po ludzku nie ma nigdy nic do zaofiarowania prócz śmierci.

O dynamizmie Matki Bożej świadczy wreszcie Jej ewangeliczna cierpliwość. Ignacy przedstawia ją w wydarzeniach: gdy na Maryję przychodzi czas rodzenia Dziecka i ucieczki, przedstawienia Jego w świątyni i pożegnania, cierpienia z Ukrzyżowanym radowania się z Nim Jego zmartwychwstaniem. Jej cierpliwość w żadnym razie nie oznacza fatalistycznej rezygnacji, lecz ufną dyspozycyjność i wypływające właśnie z niej cierpliwe poddanie się w dziele zbawienia kierownictwu Tego, który jest Duchem Pana Ma wewnętrzną wolność "trzeciej pary ludzi"; nic nie ogranicza Jej apostolskiego dynamizmu. Jak Matka Boża i Kościół, tak Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego nie znają do końca tajemnicy ewangelizacji; ukształtowane przez ćwiczenia duchowne muszą one z dnia na dzień i z sytuacji na sytuację, od jednego naglącego wyzwania do drugiego odkrywać drogi paschalne Tego, który żyje pośród nas w Kościele i kontynuuje z nami dzieło zbawienia. Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego nie mogą też zachowywać się jak oddziały uderzeniowe, wyznaczone do podboju świata za pomocą dobrze obmyślanej strategii i odpowiedniej taktyki. Są one powołane do nadania Królestwu i Jego zwycięstwu ewangelicznej cierpliwości, jakiej dała im Matka Boża. Musimy mieć odwagę zaakceptowania Bożego "dzisiaj" w dynamice czegoś tymczasowego, z jego niejasnościami i brakami, z jego poszukiwaniami i błędami. W rzeczywistości nie jest to kwestia podboju ziemi, lecz "pomocy duszom", zgodnie z określeniem samego Ignacego, a "pomagam duszom" oznacza pomaganie innym w stawaniu się tym, co każdy otrzymał, czym każdy jest w głębi swego jestestwa - synem lub córką naszego Ojca, bratem lub siostrą Pana Jezusa i nosicielem Ducha, pośrednikiem Życia, by pomagać innym.

Ewangeliczna cierpliwość Matki Bożej opiera się na Jej całkowitej i niezachwianej wierze w Syna, który już zwyciężył świat; i Ona wie, że ziemia jest pełna obecności Boga, naszego Pana. Sama Matka Boża jest pełna zdumienia, kiedy odkrywa, jak Królestwo Boże przekracza publiczną działalność Jej Syna i pierwszą ewangelizację młodego Kościoła. Zatem to ewangeliczna cierpliwość Matki Bożej jest znakiem rozpoznawczym, owej wielkiej pokory - którą jest umiłowanie powierzonej Jej służby. Nie dobrze by było, gdyby specyficzny sposób przedstawienia duchowości Ćwiczeń Duchownych doprowadził Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego do "militaryzmu" lub aktywizmu, dostatecznie zrozumiałego, ale mającego niewiele wspólnego z ewangeliczną cierpliwością Matki Bożej. Niech Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego będą pełne apostolskiego zapału i dynamizmu, ale niech będą również gotowe do przyjęcia trzeciego stopnia pokory, przez który Ignacy przypomina paschalne prawo każdego pośrednictwa, bo ziarno musi obumrzeć, by powstało nowe życie. Ta pokora pobudza nas do pomocy duszom i w takich sytuacjach, na wzór Matki Bożej, gdzie będzie poddana próbie nasza ewangelizacyjna cierpliwość po to, aby ludzie żyjący w środowisku, które nie zna Chrystusa albo zna Go mało, mogli odkryć drogę Ewangelii dzięki naszemu pośrednictwu. Ćwiczenia Duchowne nie zachęcają nas do zwycięstwa w sensie militarnym czy tryumfalistycznym, lecz pobudzają do "większej służby", jaką w pełni żyła Matka Boża, a to z kolei skłania Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego do pełnienia swej apostolskiej misji w sytuacjach, które są beznadziejne, niewdzięczne i pełne konfliktów, przeżywając w nich odważnie ewangeliczną cierpliwość Matki Bożej.

Dla Ignacego nie ulega wątpliwości, że Matka Boża znajduje się w punkcie styczności między bolesną męką a radosnym zmartwychwstaniem, tak jak jest obecna w punkcie styczności między historią grzechu a historią łaski i między niebem a ziemią w momencie wcielenia. Z całej działalności Chrystusa nie pozostaje nic, tylko Matka Boża i Jej samotność; wraz ze swym Synem zstępuje Ona do piekła całkowitego opuszczenia. Chociaż wierność tekstowi biblijnemu skłania Ignacego do nie mówienia o niczym, co nie znajduje się w Ewangelii, to jego doświadczenie Maryi nie pozwala mu na to, aby zabrakło spotkania zmartwychwstałego Pana z Jego Matką. Być może Kościół w Jerozolimie poświęcony temu paschalnemu wydarzeniu pozostał w pamięci Ignacego-pielgrzyma i utwierdził jego wiarę.

I znów Ignacy milczy o tym, co zostało powiedziane między zmartwychwstałym Synem i Jego Matką, ale czyniąc spotkanie między nimi wzorem każdego spotkania, podkreśla posługę bycia pocieszycielem, a pocieszenie oznacza dla niego zawsze rozwój i przymnożenie wiary, nadziei i miłości bliźniego. W ten sposób stawia nas w sytuacji, kiedy Matka Boża doświadcza pocieszania, by być tutaj i teraz naszą pocieszycielką, przez zwiększanie naszej wiary w misję ewangelizacyjną, którą Pan winnicy powierzył naszym wspólnotom, wzmacniając naszą nadzieję i ufność, że wszystkie nasze wysiłki i przedsięwzięcia pomagają duszom osiągnąć jedyne prawdziwe bogactwo - życie Boże i rozpalając miłość, która sama jednoczy komunię Trójcy ze Wspólnotą Życia Chrześcijańskiego.

 

tłum. Krystyna Bolewska