Basiu,

 

Co mogę dopowiedzieć do tych refleksji?

 

1. Kryzys jest czymś naturalnym i ważnym dla tych, którzy się rozwijają i idą do przodu. Niektóre gady, gdy skóra jest za ciasna, odrzucają ją, by utworzyć sobie nową, większą, umożliwiającą dalszy wzrost. Gdy nie ma 'kryzysu" - jest "spokój" czyli stagnacja, czyli obumieranie. Jeden z objawów - brak nowych wspólnot i odchodzenie ludzi świadczy o obumieraniu...

 

2. "Skóra" to zewnętrzna forma, ochrona ... Przepisy, ramy funkcjonowania, "statut",... To wszystko, co daje się zewnętrznie opisać i jest bardzo istotne, i bardzo pomaga w funkcjonowaniu i nazwaniu kim jesteśmy. Co widać na zewnątrz. Ale jeśli to co zewnętrzne staje się zbyt "silne", dominujące, zbyt krępujące..., trzeba to odrzucić, zmienić, bo nie pomoże w rozwoju. - Wydaje mi się, że w myśleniu niektórych, zwłaszcza starszych członków wspólnoty (nie myślę tylko o Białymstoku, pewnie bardziej jeszcze w innych miejscach) mocno w myśleniu dominują te sprawy zewnętrzne, dobre dawniej wzorce postępowanie, wzorce formacji, wzorce spotkań.... do których jest łatwiej wracać niż szukać nowych (w Egipcie mieliśmy chociaż cebulę i czosnek, a tu na pustyni....).

 

3. WZCh jest wspólnotą wiary tworzoną STALE przez Chrystusa. A to znaczy, że nie ma ostatecznej wizji "jak to powinno być". Pierwsi apostołowie słysząc, że mają iść na cały świat nic nie wiedzieli o tworzeniu diecezji, powoływaniu proboszczów, Kodeksie Prawa Kanonicznego... Zwoływano sobory, by podejmować decyzje - czy poganie mają przyjąć prawo żydowskie...

 

WZCh nic nie wie o swojej przyszłości jaką planuje dla niej Bóg. Wszystkie dokumenty - formacyjne, opisujące etapy drogi, przykładowe spotkania, nawet Zasady Ogólne zostały napisane na bazie RRZESZŁOŚCI. Są to dokumenty opisujące to, co już było doświadczone jako dobre, nazywają i opisują to, co najstarsze grupy rozpoznały jako prowadzenie Boga w ich drodze poszukiwań. W ten sposób dla nowych grup i członków są nieprzecenionym wzorcem postępowania, ogromnym uproszczeniem ich poszukiwań, jasnym nazwaniem kierunków, możliwością uniknięcia sporej ilości błędów i wypaczeń. Natomiast nie są wizją "prorocką" na przyszłość. Przyszłość musi być stale poszukiwana przez konkretnych, żywych ludzi, którzy mają odwagę wyjść niekiedy poza dokumenty, poszukując nowego.

 

4. Wydaje mi się, że jedną z przyczyn kryzysu w całej obecnej WZCh w Polsce jest brak wśród najstarszych grup i członków chęci nowego poszukiwania. Np. poszukiwania nowej wizji istnienia i pracy grupy bardzo dojrzałej - grupy spotykającej się 15-20 lat, grupy ludzi poniekąd wypalonych. Przez analogię do "starej parafii" - jest proboszcz (jeszcze), jest grupka, tych co przychodzą (trochę z przyzwyczajenia, trochę z obowiązku), są pewne struktury, ... ale coś obumiera. Jaka jest wizja "nowej parafii"? Tym poszukiwaniem nowej wizji bardziej zajmują się nowe grupy niż najstarsze, to dobrze, ale....

 

5. W tym twórczym poszukiwaniu "nowego", będącego odpowiedzią na kryzys, nasuwa mi się potrzeba głębokiego wniknięcia w Słowo SŁUŻBA, SŁUŻYĆ. Ile razy i gdzie w Ewangelii to słowo pada. Jezus, który przyszedł, aby służyć..

 

Wspólnota jako grupa ludzi, przychodzących, aby sobie służyć wzajemnie, Wspólnota służąca członkom i członkowie służący wspólnocie. Służba, która się nie zamyka, ale chce wylewa się na zewnątrz, chce służyć innym - jak, gdzie???

 


Te parę myśli przekazuję też Krysi - naszej animator, by wiedziała co piszę do Was, a może to też dla innych?

Ryszard
Przyłącz sie do dyskusji i napisz swój komentarz