Biuletyn formacyjny
ORIENTACJE Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego
Warszawa 1992  N 2/8


 

Peter-Hans Kolvenbach SJ


 

DROGA ŚWIĘTEGO IGNACEGO A CHARYZMAT WSPÓLNOTY ŻYCIA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO
Ogromnie się cieszę, że mogę być z Wami podczas Zgromadzenia Światowego Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego i ponownie witam tych z was, którzy byli obecni w Loyoli oraz uczestniczyli w spotkaniach podczas moich wizyt w waszych krajach.



Z satysfakcją odnotowuję liczebny wzrost, zarówno uczestników jak i narodów, tutaj reprezentowanych. Z serca wam gratuluję tej wielości narodów, która jest owocem działania mocy Ducha Zielonych Świąt.

 

Na podstawie regularnych rozmów, które prowadziłem z waszym Prezydentem oraz członkami Światowej Rady Wykonawczej, dzięki moim wizytom w waszych krajach i na podstawie sprawozdań, które napływały do mnie od Towarzystwa, zauważam, ze w wielu miejscach Wspólnota Światowa nie tylko rozwija się liczebnie, ale też konsoliduje się pod względem organizacyjnym, podejmując zaangażowania apostolskie z ogromną wytrwałością i bardzo owocnie. Nie wspominam tutaj o formacji, która słusznie odgrywa szczególną rolę i jest uważana za nieodzowną, aby życie w Duchu przynosiło trwałe owoce.

 

Podczas Zgromadzenia Ogólnego w Loyoli mówiłem wam o misji WŻCh w świetle tajemnicy Nawiedzenia Naszej Pani. Podobnie jak Maryja także WŻCh dokonała wyboru i wyruszyła, by służyć Chrystusowi obecnemu, wzrastającemu, cierpiącemu i zwyciężającemu w życiu, cierpieniach i osiągnięciach ludzi naszych czasów.

 

         W  propozycjach  zmian   Zasad Ogólnych i  Norm  Ogólnych, nad którymi będziecie debatować podczas tych dni, odnajduję niezmienne pragnienie pogłębiania waszego życia apostolskiego i stworzenia struktur, które wspierałyby rozwój apostolstwa.

 

Nowa ewangelizacja, na rzecz której angażuje się Kościół od Soboru Watykańskiego II i do której nieustannie wzywa nas Papież, wymaga waszej pełnej współpracy. Nie jest już możliwe - tak jak to bywało w przeszłości - aby wezwanie skierowane było jedynie do biskupów bądź osób zakonnych. Nowa ewangelizacja jest troską każdego, jest odpowiedzialnością ludzi świeckich, którzy posiadają powołanie i misję głosicieli Ewangelii (CL 33).

 

Zbliżający się Rok Ignacjański zaprasza nas do przyjrzenia się Ignacemu i jego historycznej drodze, jako drodze opatrznościowej, która stała się początkiem Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego. Kierowani tą drogą kontemplacji będziemy kroczyć i przyglądać się jej etapom, zatrzymując się na trzech:


-    wezwaniu, aby służyć Bogu, poprzez służbę innym,
-    nowemu stylowi życia zakonnego, jaki stworzył,

-    oraz    formacji   wspólnot    świeckich,    które   zdecydowanie    są   wspólnotami apostolskimi.


Możemy być pewni, że poprzez tę drogę Bóg pragnie przekazać nam wiele treści, które zainspirują nas do "refleksji i uzyskania owoców"
 

Życie dla innych

 

Ignacy pod koniec życia podyktował swą historię ojcu Gonsalvesowi da Camara. Rozpoznał on wtedy, że pragnienie pomagania bliźniemu istniało w nim od czasu czytania książek podczas okresu rekonwalescencji w Loyoli (Autobiografia,11). W Manresie, pośród rozmaitości stanów wewnętrznych nigdy nie przerwał udzielania pomocy tym ludziom, którzy zwracali się do niego o pomoc w sprawach duchowych (Autobiografia, 26). Gdy zrozumiał, że Bóg nie pragnie, by pozostał w Jerozolimie, zdecydował się podjąć studia, aby być zdolnym pomagać innym (Autobiografia, 50). Od tej chwili "pomaganie innym" - we wszystkich wymiarach ich życia - coraz wyraźniej stawało się źródłem, silnym impulsem wszystkich jego pragnień, planów i dokonań.

 

Dla Ignacego "chwała Boga" i "pomaganie innym" to jedno. Ćwiczenia w różnych miejscach określają cel naszego ludzkiego życia, czyli naszego zbawienia, jako chwałę Boga. Chwała Boga polega na zbawieniu ludzkiego życia. Pomaganie innym w osiągnięciu zbawienia jest oddawaniem chwały Bogu. "Podbijając cały świat i pokonując wszystkich nieprzyjaciół" wchodzimy do "chwały Ojca", a trudząc się i cierpiąc z Chrystusem, idziemy za Nim w chwale (por. CD, 95).

 

Ignacego z Loyoli słusznie utożsamia się z określeniem "Ad maiorem Dei gloriam". Wyrażenie to nie jest ani ogólne, ani abstrakcyjne czy nie precyzyjne. Nie jest też ono odbiciem pretensjonalnych planów, górnolotnych słów czy wysublimowanych duchowości. "Większa chwała Boża" jest sprawą o wiele ważniejszą i jednocześnie bardzo prostą. Jest ona naszym aktywnym uczestnictwem w wielkim planie apostolskim Trójcy Świętej: Dokonajmy odkupienia rodzaju ludzkiego (CD, 107).

 

Ignacy ma nadzieję, że będziemy chcieli znaleźć się pod sztandarem Chrystusa, naszego Króla i Pana, oraz że wyruszymy na cały świat, szerząc Jego świętą naukę, wśród ludzi wszystkich stanów i warunków ... pragnąc pomagać każdemu (CD, 145-6).

 

Jesteśmy wezwani, aby spoglądać na świat "apostolskimi" oczami Boga, Trzech Osób Boskich, które przyglądają się temu, co dzieje się na całym świecie i posyłają Syna, aby wcielił się, niosąc uzdrowienie ludzkości (CD 102).

 

Pomaganie ludziom nie zna granic. Poszukuje zbawienia każdej osoby i wszystkich ludzi. Nie jest ono jedynie uwolnieniem jednostek od zniewalających je sytuacji, ale także pragnieniem zjednoczenia całej rodziny ludzkiej w "chwale Ojca". Obejmuje całe stworzenie - ...niebo, słońce, księżyc, gwiazdy i żywioły, owoce, ptaki, ryby i zwierzęta.. (por.CD 60) - które ma nadzieję być uwolnione od pychy nieprzyjaciół Boga, którzy nad nim zapanowali (CD 63).

 

Ignacjańska kontemplacja o Wcieleniu włącza nas w zasadnicze pragnienie serca Boga: działać na rzecz wszystkich ludzi, nauczając, uzdrawiając, jednocząc ich w przyjaźnił we wszystkim co dobre (CD 91). Łaską i powołaniem Ignacego jest współpraca z tym działaniem Boga, będąc oddanym i trwałym narzędziem.


 

"Rewolucyjny zaczyn" duchowości świętego Ignacego

 

W historii duchowości chrześcijańskiej to, na czym skoncentrował się św. Ignacy, było rewolucyjne. W czasach, kiedy żył Ignacy, duchowość była przeważnie duchowością monastyczną, którą cechowała ucieczka od świata za mury klasztorne. Św. Ignacy otrzymał swoje powołanie i misję, gdy był jeszcze osobą świecką, stąd charakter apostolski góruje nad wszystkim: "Nasz styl życia nie jest monastyczny, ale podobny do życia apostołów".

 

Oznacza to przede  wszystkim pozostanie w świecie,  takim jaki on  jest, świecie kochanym przez Boga, który my zaniedbujemy, budujemy i niszczymy. U podstaw jego pragnienia bycia pielgrzymem, leżało ukryte nastawienie, by nigdy nie powrócić do swego domu i traktować cały świat jako swój dom.

 

Dla Ignacego ten świat to cała ludzkość, a w szczególności ludzie potrzebujący pomocy. Apostoł jest posłany do serca tych ludzi, aby kontynuować tam zbawcze dzieło Boga, aby pomagać im stać się w pełni człowiekiem w Bogu. Szczególnie ważne jest zatroskanie o ludzi potrzebujących; do tego zadania powinniśmy podchodzić z dużą pilnością i determinacją, ponieważ nikt inny nie zatroszczy się o nich. Ignacy ukierunkowuje nas ku uczestnictwu w miłości Chrystusa do tych, którzy są w świecie, miłości, która nie ustaje.

 

Bez wątpienia Ignacy rozpoczął tę drogę samotnie, ale w miarę jak poznawał Boga, który jest "Bogiem z nami", i kontemplował Chrystusa obecnego pośród apostołów, wzrastało w nim pragnienie, aby wspólnie z innymi pragnąć i dawać wyraz takiej miłości do świata. W ten sposób rozpoznał, że istnieje tyle charakterów i darów, jak wielu jest apostołów.

 

Dla duchowości, która poszukuje Boga we wszystkich rzeczach, zrezygnowanie ze śpiewania oficjum w chórze było radykalnym wyrażeniem pragnienia nie uciekania od świata, ale czynnego doprowadzania go do Chrystusa. Ignacy osobiście lubił liturgię, psalmy, oficjum i muzykę kościelną, lecz jego powołanie, misja pomagania ludziom, skłoniły go, by właśnie im poświęcił swój czas, energię i większą część swego życia.

 

Ignacy był przekonany, że Bóg obecny jest w świecie i że Jego aktywna obecność działa zawsze i wypełnia cały świat. Jednak można ją zobaczyć tylko wzrokiem wiary i oczami miłości skierowanymi na wszystko. Bóg daje siebie poznać we wszystkich rzeczach, ale musimy być wrażliwi na Jego obecność. Zdarza się, że patrząc na wszystko, nic nie widzimy. Być kontemplatywnym, to posiadać właśnie tę zdolność postrzegania wszystkich rzecz , wszystkiego co istnieje i wydarza się w świecie, w świetle wiary.


Spojrzenie to dotyczy Boga działającego we wszystkim. Stąd zaprasza On nas do współpracy, do kontynuowania Jego dzieła w naszych planach i działaniach. Szukać oblicza Boga w sercu człowieka, to odnajdywać w życiu i świecie odpowiedzi na naszą modlitwę: Panie, co chcesz abym uczynił? Modlitwa ignacjańska nie składa się z oficjum w chórze ani z liturgii godzin, ale polega na działaniu z Bogiem w świecie. Jest ona modlitwą apostolską, która nie szuka wytchnienia ani ciszy, oświecenia czy pięknych chwili. Integruje ona nasze radości i smutki, nasze nadzieje i lęki w wizję wiary, uzdalniając do głoszenia słowa życia w imieniu Pana i zajmowania postawy Chrystusa wobec cierpiących.

Aby modlitwa, pośród naszego zaangażowania w świecie, była autentyczną, a nie tylko iluzją, potrzebne są w niej - według Ignacego - pewne intensywne chwile, gdy jesteśmy w intymnej więzi z tajemnicą Chrystusa, Jego sposobem myślenia i działania oraz czas, kiedy możemy wsłuchiwać się w Jego pragnienia. Z tego wypływa ignacjańska preferencja dla rachunku sumienia, nie po to, by bez końca się oskarżać, ale aby rozpoznać, pośród działań i potrzeb każdego dnia, żywą obecność i działanie Ducha Bożego. W tym kontekście w pełni zrozumiała jest u Ignacego obrona krótkiej, lecz intensywnej modlitwy.

 

Ignacy, skoro znalazł się na tej drodze duchowej, sprzeciwił się "nadzwyczajnym" sprawom życia duchowego i zaufał zwyczajności życia codziennego. Podczas gdy duchowość monastyczna zmierzała bardziej do budowania specyficznego, częściowo zamkniętego świata, Ignacy pragnie pozostać w zwykłych sprawach życia. Pragnie on dorównać św. Janowi Chrzcicielowi, Chrystusowi i apostołom, którzy żyli zwyczajnym życiem codziennym. Również dzisiaj duchowość ignacjańska zaprasza do pojednania z Chrystusem wszystkiego, co stanowi prawdziwe życie ludzkie. Wspólnota Życia Chrześcijańskiego, w samej swej nazwie, sugeruje akcentowanie wagi życia codziennego.

 

Krótko mówiąc, Ignacy zrezygnował z ustabilizowanego i jednostajnego życia klasztornego na rzecz dynamicznej wielości. Bycie w stanie ciągłej odnowy to wymiar właściwy dla duchowości ignacjańskiej. Jednak wymaga ona nieustannej rewizji planów i działań, aby rozpoznawać, czy są one naprawdę wolą Boga dla "dobra dusz". Wymaga ona również dostosowywania się do zmian zachodzących w czasie i przestrzeni, tak aby naszą odpowiedzią kierowało "magis", czyli większe dobro. Wszystko to dzieje się w perspektywie, która przekracza wymiary lokalne czy regionalne i ogarnia cały Kościół. Jest oczywistym, że dla Ignacego, zakłada to wielką dyspozycyjność serca i prawdziwą elastyczność w naszym sposobie działania.


Obecnie przyjrzyjmy się, jak rewolucyjny zaczyn ignacjański konkretyzował się i inspirował wiele wspólnot ludzi świeckich, z których wywodzi się Wspólnota Życia Chrześcijańskiego.
 

Dar tworzenia stowarzyszeń

 

Ignacy, od chwili podjęcia nauki, celem lepszego pomagania bliźnim, rozpoczął poszukiwania towarzyszy, którzy wraz z nim uczestniczyliby w tej pracy. Przeżył różne momenty i ciężkie próby, zanim udało mu się zgromadzić tę pierwszą, niewielką grupę siedmiu "Przyjaciół w Panu" i utworzyć nowy zakon. W tym roku Towarzystwo Jezusowe z wdzięcznością przywołuje na nowo ten długi proces, z którego bierze swój początek. Ale nie dotyczy to jedynie jezuitów; ignacjańska łaska tworzenia stowarzyszeń jest znacznie szersza i bogatsza. Historia ukazuje niezliczoną liczbę przykładów , również wy sami jesteście jej świadectwem, jako ludzie kontynuujący Sodalicje Mariańskie i te "stowarzyszenia" ludzi świeckich, które powstały dzięki inicjatywie Ignacego i jego towarzyszy. Nowy punkt, jaki proponujecie wprowadzić we wstępie do Zasad Ogólnych porusza ten temat. Zastanówmy się trochę głębiej nad nim, pytając się o źródła tego daru tworzenia grup i znaczenia, jakie może on mieć dla nas dzisiaj.

 

"Stowarzyszenia" to średniowieczna instytucja grupująca ludzi świeckich w bractwa lub korporacje zawodowe, celem pomocy we wzroście życia chrześcijańskiego i wykonywania pracy charytatywnej. Powstawały one niemal przy każdej parafii, będąc wyrazem inicjatywy świeckich i ducha solidarności w tamtych czasach. Nazywano je również bractwami, kongregacjami, sodalicjami.

 

Ignacy i jego towarzysze pragnęli odnowić grupy już istniejące oraz tworzyć nowe. W ten sposób powstało w Parmie w roku 1539 "Towarzystwo Imienia Jezus", dzięki misji ojców Favre i Layneza, "Towarzystwo sierot" w roku 1541, "Towarzystwo Łaski" w roku 1543, oraz "Arcybractwo Dwunastu Apostołów" w roku 1547; ostatnie trzy z wymienionych założone zostały w Rzymie dzięki inicjatywie śV. Ignacego. W roku 1549 powstało w Mesynie, dzięki staraniom ojca Nadała, "Towarzystwo pomocy żebrakom i uwięzionym". Idea rozszerzała się w całej Italii: w Palermo, Neapolu, Perugii, Florencji, Ferrarze, Wenecji, Padwie i Genui. Podobnie działo się w innych krajach Europy oraz w miejscach nieraz bardzo odległych, jak Goa, Etiopia, Lima i miasto Meksyk.

 

Wszystkie te grupy łączy jedna cecha charakterystyczna: ich podstawą było najstarsze ze wszystkich stowarzyszenie, zainicjowane w Parmie przez bł. Piotra Favre, który w swoich pismach określił jego styl życia. Celem grup było "wzrastanie w poznaniu i miłości Boga i swego bliźniego". " Przedkładanie Boga ponad wszystko inne zachęca do pracy dla dusz naszych bliźnich, zarówno w naszym otoczeniu, jak i poza nim", jako najważniejsza ze spraw, którą należy realizować. Wszystkie nasze zamierzenia i uczucia muszą być podporządkowane temu celowi. Eucharystia jest istotnym źródłem, z którego czerpiemy, stanowiąc centrum dnia i wyznaczając jego rytm. Rachunek sumienia połączony z chwilami dziękczynienia i skruchy - jest najbardziej charakterystyczną formą modlitwy, ukierunkowaną na sakrament pojednania i Eucharystię. Na rozpoczęcie dnia zalecana jest krótka modlitwa przebłagalna wraz z prośbą o opiekę "nad sobą i nad wszystkimi". A jeśli starczy czasu, "wsłuchiwanie się w słowo lub refleksja nad działalnością Chrystusa...pragnąc bardziej żyć...z głodnymi i łaknącymi sprawiedliwości". Uczynki miłosierdzia i pomaganie bliźnim są tak samo częścią ich sposobu życia, jak sakramenty i modlitwa. "Towarzystwo Imienia Jezus" z Parmy nazywano "matką miłosierdzia miasta". Jego członkowie byli zaangażowani w głoszenie nauki chrześcijańskiej, niesienie pomocy ubogim, skazanym na śmierć (by pojednali się z Bogiem przed śmiercią) i w wiele innych prac (Mon. Faber, 39-43).

 

Rewolucyjność drogi Ignacego miała niewątpliwie istotny wpływ na stowarzyszenia świeckich, które powstawały pod jego patronatem. Żyły one w świecie; starały się być w każdym miejscu: w szpitalach dla ubogich, na placu targowym czy na dworze królewskim. Były obecne wszędzie, gdzie pojawiała się potrzeba. Schodzili się "pełni prostoty, bez ostentacji" i wyruszali, by działać, przenosząc się z miejsca na miejsce (Salmeron Letters 1,141). Podczas cotygodniowych spotkań, obok wspólnego śpiewania Psalmów i odmawiania oficjum, dzielono się tym, co uczyniono dla innych w ciągu minionego tygodnia i dokonywano podziału zadań, które należało zrealizować w nadchodzącym tygodniu (Padwa, 1558; Perugia, 1559). W hierarchii wartości, jakimi się kierowali, na pierwszym miejscu stawiali głoszenie i rozwój wiary, poprzez udzielanie ignacjańskich ćwiczeń. Jednak nigdy nie przerywali naśladowania działań Chrystusa pomagając ubogim, odwiedzając chorych i uwięzionych, wprowadzając pokój pomiędzy wrogami, wcielając etykę w życie zawodowe oraz wspierając życie rodzinne. Mowa tu o stowarzyszeniach, które działały w Neapolu, realizując sposób życia wspólnot z Dziejów Apostolskich i tych ze Sieny, które "przynosiły Chrystusa całemu miastu".

 

Co skłaniało ojców, założycieli Towarzystwa Jezusowego, do tworzenia innych stowarzyszeń? Przede wszystkiem doświadczenie wspólnego życia, wieloletnia przyjaźń, potrzeba wzajemnej pomocy, troska o ludzi i ich chrześcijański rozwój. Bardzo cennym było dla nich uczestniczenie we wspólnych ideałach, poszukiwaniach, działaniach i modlitwie. To doprowadziło ich do odczytania "wspólnego celu", "wspólnej drogi postępowania", "jedności w jednym ciele" dla "większego pożytku dusz". Podczas narad, które doprowadziły do podjęcia decyzji o założeniu Towarzystwa Jezusowego, rozważano też czy powinni być "zjednoczeni w jednym ciele" czy "rozerwać jedność i pozwolić, aby każdy wybrał własną drogę". Dostrzegali zarówno racje za jak i przeciw każdemu z rozwiązań. W końcu aprobatę zyskała koncepcja "zjednoczenia w jednym ciele", gdyż odczytali, że taka jest wola Boża wobec nich. Byli świadomi, że "taka sama cnota, jeśli jest zjednoczona, posiada większą moc i siłę, dla podejmowania każdego rodzaju trudnego zadania"; i w ten sposób mogą "nie ustawać i wytrwać dłuższy czas" (Delib. 3,7).

 

Nie sposób zrozumieć stowarzyszeń utworzonych przez pierwszych towarzyszy, nie uwzględniając siły uroku osobowości Ignacego. W Paryżu zyskał sobie przydomek "uwodziciela" studentów, z powodu wpływu, jaki posiadał w środowisku uniwersyteckim, nie tylko pośród studentów, ale również wśród jego absolwentów i nauczycieli, pociągając ich ku Bogu i doprowadzając do radykalnej przemiany życia. Błogosławiony Piotr Favre pozostawił świadectwo pełne podziwu dla Ignacego, którego uważał za swego ojca, nauczyciela, przyjaciela, a ojciec Gonsalves da Camara opowiadając o Ignacym, gdy był u kresu swego życia tak się wyraził: "Wydawał się być cały miłością...powszechnie lubianym przez wszystkich".

 

U źródła tajemnicy oddziaływania Ignacego było dawanie siebie w Jezusie Chrystusie, a nie poszukiwanie siebie samego. Jezus, gromadzący wokół siebie uczniów, aby ich posłać, by głosili Królestwo (CD 275 i 281), poruszył go do głębi i skłonił do szukania towarzyszy. Ignacy kształtował w tych, którzy szukali u niego kierownictwa duchowego, ducha naśladowania Chrystusa opisanego w medytacji o Królestwie; a więc entuzjazm dla fascynującej postaci Króla Wiecznego, chęci usłyszenia Jego wezwania i wielkoduszności w poświęceniu się całkowicie pracy dla Niego. Nie dziwi nas, że wielu przyłączyło się do Ignacego i wspólnie z nim działało, aby lepiej i bardziej współpracować z Chrystusem. Przede wszystkim przyłączyli się ci, którzy utworzyli Towarzystwo, którego nigdy nie pozwolił nazywać towarzystwem "Ignacego" ale "Jezusa". Ale było też wielu innych, mężczyzn i kobiet, którzy odczuwali nakaz i zachętę służenia Królestwu w różnorodny sposób. Grube tomy listów Ignacego dowodzą, jak różni byli ludzie, z którymi korespondował i jak szerokie były jego zainteresowania.


Ignacy wiedział, jak wśród swych pierwszych współtowarzyszy zaszczepiać taki styl pracy apostolskiej, który zjednywał współpracowników. Ojcowie Favre i Laynez realizowali go z tak wielkim sukcesem wśród osób świeckich, członków "Towarzystwa Imienia Jezus" w Parmie, wywołując pośród nich reakcję łańcuchową udzielania Ćwiczeń Duchownych: "...udzielali oni Ćwiczeń innym, niektórzy dziesięciu osobom, inni czternastu. Skoro tylko ktoś dojrzewał, zaraz następny rozpoczynał. W ten sposób obserwujemy uczniów i uczniów uczniów do trzeciego i czwartego pokolenia" (Laynez, Mon. l, Ep. 2 June 1540, s. 4). Kilku członków wspólnoty z Parmy, głęboko poruszonych tym doświadczeniem wstąpiło później do Towarzystwa Jezusowego i rozpowszechniło metodę, której doświadczyli. Byli to ojcowie Antoni Criminali, Hieronim Domenecha, Benedykt Palmio i Paweł d'Achille.

Trzej ostatni, wspólnie z Jakubem Laynezem, Hieronimem Nadalem i Piotrem Kanizym, wprowadzili metodę z Parmy do kolegiów na Sycylii, skąd rozpowszechniła się ona dalej, zwłaszcza w krajach germańskich dzięki działalności św. Piotra Kanizego.

 

To krótkie przypomnienie historii pierwszego pokolenia jezuitów dowodzi, że formacja wspólnot świeckich ukształtowanych przez Ćwiczenia nie jest czymś przypadkowym, ale zamierzonym działaniem pastoralnym. Wszystko, co odnajdywali jako dobre i korzystne dla siebie, uważali również za pożyteczne dla innych. Święty Ignacy z wielką troską i zainteresowaniem poszukiwał wszystkiego, co wiązało się z tworzeniem i rozwojem stowarzyszeń świeckich. Nikogo, kto zdaje sobie sprawę, że Ignacy napisał Konstytucje w oparciu o żywe doświadczenie swych towarzyszy, nie dziwi, że zawierają one dyrektywy odnośnie stowarzyszeń świeckich. W części siódmej Konstytucji są wzmianki o nich w wyrażeniach: dzieła pobożne o charakterze bardziej trwałym, fundacje ustanowione dla niesienia pomocy bliźnim Kongregacje. Ignacy zatroskany o to, by dobro było bardziej powszechne i trwałe, zaleca, aby w pierwszym rzędzie poświęcać czas tym fundacjom, które pomagają większej liczbie ludzi i przez dłuższy czas. Jezuici, ze względu na śluby posłuszeństwa, nie mogą być członkami stowarzyszeń, ale zakładają je pośród ludzi świeckich, aby pomagać chorym, ubogim, uwięzionym i najbardziej potrzebującym (Konstytucje 650: ...zabiegając o to, by i inni przychodzili im z pomocą^ 651).

 

Wspólnota Życia Chrześcijańskiego, jako kontynuacja Sodalicji Mariańskich, jest owocem tych początków i w swojej 450- letniej historii wypracowała jeden z lepszych modeli apostolstwa, jaki osiągnięto w historii apostolstwa świeckich.

 

Wskazania płynące z refleksji nad historią

 

Historia się nie powtarza, ale z historii możemy odczytywać na nowo, bardziej konkretnie i z coraz lepszej perspektywy, wezwania na dzisiaj i na przyszłość. Wspólnota Życia Chrześcijańskiego może się wiele nauczyć ze swej historii. Dlatego pragnę krótko nawiązać do pewnych faktów, obszernego zagadnienia, wzajemnej więzi między Towarzystwem Jezusowym a Wspólnotą Życia Chrześcijańskiego. Wierzę, że jest to zagadnienie istotne dla bardziej skutecznej służby apostolskiej wszystkich, którzy, w ten czy inny sposób, czerpią inspiracje ze św. Ignacego.

 

        W Normach Ogólnych, które zaproponowaliście Zgromadzeniu Ogólnemu do zatwierdzenia, jest stwierdzenie, że musi być dobra współpraca z Towarzystwem Jezusowym oraz innymi osobami, wspólnotami, instytucjami, które współuczestniczą w tradycji ignacjańskiej (NO 14). Również w naszym, jezuickim ustawodawstwie znaleźć można podobne zalecenia dotyczące was (KG 31,32 i 33). Warto zauważyć, że w obu przypadkach chodzi o normę, która pojawiła się dopiero po Soborze Watykańskim II, który położył akcent na autonomię i odpowiedzialność świeckich i ich stowarzyszeń.

 

Problem wzajemnej więzi między osobami zakonnymi a świeckimi, które uczestniczą w określonej duchowości, jest obecnie przedmiotem intensywnych dyskusji. Dzisiaj nikogo nie zadowala postawa obronna czy separatystyczna, bez względu na to co jest jej przyczyną. Ludzie pragną uwalniać się od zbyt ścisłych linii demarkacyjnych określających rozdział pomiędzy aktywnością doczesną właściwą ludziom świeckim a aktywnością osób zakonnych. Podobnie się dzieje, jeśli chodzi o rolę świeckich w ewangelizacji. Obecne stanowisko w tej kwestii mówi o integracji i wzajemnym dopełnianiu się osób zakonnych i świeckich.

 

Jeszcze do niedawna niektórzy ludzie patrzyli z podejrzliwością, a nawet zaniepokojeniem, na uczestnictwo osób świeckich w specyficznym charyzmacie instytucji zakonnej, traktując je jako zagrożenie dla intymności życia zakonnego, naruszenie czegoś, co wyłącznie przynależy zakonom. Z kolei osoby świeckie uważały to uczestnictwo za nieusprawiedliwiony zamach na podstawy powołania świeckich, zdradę ich miejsca w Kościele i świecie. Ta nieufność była po obu stronach, tak u osób zakonnych jak i świeckich. Za tą postawą kryły się pewne formy głęboko zakorzenionego klerykalizmu i anty klerykalizmu, piętna końca dziewiętnastego wieku.

 

Każdy, kto rozumie, że charyzmaty są do dyspozycji całego Kościoła, nigdy nie odmówi świeckim ich praw do posługiwania się specyficznym charyzmatem udzielonym chrześcijańskiej drodze życia. Osoby świeckie, żyjąc nim, nie zatracają swej tożsamości, ale stają się bardziej świeckimi w Kościele. Nie stają się osobami na "pół zakonnymi" ale chrześcijanami, uczestniczącymi wraz rodziną zakonną w różnych formach życia jednym charyzmatem. Takie widzenie spraw chroni świeckich i osoby zakonne przed poczuciem wyłączności i samowystarczalności, wykluczającej wzajemne relacje między nimi. To także pozwala uniknąć postawy wyłączności w interpretacji i realizacji określonego charyzmatu. Również w tym zagadnieniu, jak wszędzie, gdzie mowa o Ludzie Bożym, jest aktualna zasada trynitarna: tożsamość musi być przeżywana w relacji.

 

        Wspólnota Życia Chrześcijańskiego uczestniczy w charyzmacie św. Ignacego wspólnie z Towarzystwem Jezusowym i innymi osobami, wspólnotami oraz instytucjami. Dla Towarzystwa ten fakt zwiększa jego możliwości "pomagania duszom". Jesteśmy świadomi nieustannej walki Ignacego, aby Towarzystwo nie znalazło się w sytuacji zmuszającej go do stałej pracy związanej z parafiami, urzędami kościelnymi czy żeńskim odłamem zakonu jezuitów, co ograniczałoby jego misyjną dyspozycyjność. Podobnie nalegał on, aby stowarzyszenia świeckie zainicjowane przez niego lub jego towarzyszy posiadały większą automonię kierownictwa, własnych przywódców i swoje prawa. W tym celu napisał on do Eleonory Osorio, żony Yiceroy Juan de Vega, jednej ze swoich najlepszych współpracowników, początkowo w Rzymie a następnie na Sycylii: ...stowarzyszenie wielkodusznych kobiet utworzono dla realizacji tego zadania (Dom pod wezwaniem ś*w. Marty zajmujący się prostytutkami) i także im trzem oddaliśmy wszystkie trzy klucze...(Mon. £"pist.l,564). Te trzy klucze do domu, tak ważne dla Ignacego, mają symboliczne znaczenie i również dzisiaj dają nam wiele światła!

 

Służba Bogu dla Jego chwały, celem, do którego wszyscy zmierzamy

 

Czytając korespondencję św. Ignacego, uderza nas akcentowanie niezależności Towarzystwa Jezusowego. Podkreśla on jednak jednocześnie, że Towarzystwo nie należy do siebie, ale jest dla tych, którzy pomagają mu w realizacji służby Bogu, naszemu Panu (Mon.Epp. 3,401-412; 8,535-536 et passim). Dla Ignacego sprawą naprawdę istotną jest, że "Bóg nasz Pan powinien udzielać wszystkim Swej doskonałej łaski, aby byli stale świadomi Jego najświętszej woli i ją realizowali" i to niezależnie od tego czy droga Bożej woli jest kościelna, świecka czy zakonna. Tak radykalnej otwartości nie wyjaśnia hierarchiczna koncepcja Towarzystwa jaką posiadał Ignacy . Wyjaśnia ją jego pasja służby Bogu dla jego chwałyt która jest celem, do którego wszyscy zmierzamy. Sądzę, że tutaj znajdujemy światło ukazujące relację między Wspólnotą Życia Chrześcijańskiego a Towarzystwem Jezusowym.

 

Kończąc, pragnę ponownie poruszyć kwestię nowej ewangelizacji, temat dyskutowany i rozważany z żywym zainteresowaniem na tym kontynencie, który przygotowuje się do obchodów pięciu wieków przybycia "miecza i Krzyża". Nie dotyczy to jedynie krajów dawne j ewangelizacji, które potrzebują reewangelizacji; cały świat pełen jest bożków, starych i nowych; wszędzie zranieni ludzie leżą przy drodze oczekując na przejście dobrego samarytanina, który im pomoże. Jak mamy rozpocząć tę pracę w świecie? W jakim momencie powinniśmy zaangażować się w naszą ewangelizującą misję? Jestem przekonany, że to ważne pytanie wszyscy sobie stawiacie.

 

Wspólnota Życia Chrześcijańskiego dąży do stworzenia widzialnej więzi wspólnot, w których istnieje jedność między wiarą a życiem, między Ewangelią a społeczeństwem. Jest to wasze ważne wezwanie i wkład w reewangelizację ludzkości. Waszym wkładem jest żywa wiara, która świadczy o Chrystusie i skłania ludzi do ponownego wybrania Chrystusa, który obdarza odradzającą mocą. Duchowe dziedzictwo św. Ignacego z Loyoli przygotowuje was i posyła na tę misję. Ale pamiętajmy, że nie ma czwartego tygodnia ćwiczeń bez trzeciego. Ani Ewangelia, ani wielowiekowe doświadczenie Kościoła, nie gwarantują nam, że nasze wysiłki w kierunku ewangelizacji współczesnego świata przemienia go w chrześcijańskie społeczeństwo, z którego na zawsze zostaną wypędzone wszystkie demony i fałszywe bożki. "Niepowodzenie" Jezusa i Jego słów mówią nam, że powinniśmy być przygotowani do podjęcia Krzyża obecnego w krzyżu ubogich, cierpiących oraz w naszych osobistych krzyżach.

 

Bez Krzyża nie ma prawdziwej ewangelizacji. Wasza obecność w świecie winna być znakiem kroczenia w doświadczeniu Paschy Pana. Nie ma bardziej przekonywującego znaku, niż oddanie swego życia tym, których kochamy.


 
tłum. Krystyna Bolewska
 
Tekst przemówienia wygłoszonego na Zgromadzeniu Światowej Wspólnoty Życia Chrześcijańskiego w Guadalajara - wrzesień 1990, przez jej Asystenta Kościelnego