Świadectwa po rekolekcjach 2014

 

Rekolekcje – przyjęłam jako zaproszenie i wielką łaskę od Pana Boga. Te codzienne spotkanie z Jezusem w czasie medytacji było czymś dla mnie  ważnym – bardzo głęboko je przeżywałam. Pokazały moje wnętrze, uczyły, jak mam pokonywać trudności, formowały mnie i przemieniały. Otworzyły oczy na pewne życiowe  sprawy.

Nie miałam żadnych trudności z odprawianiem medytacji. To było moje prawdziwe spotkanie z Jezusem, jak  Przyjaciel z Przyjacielem. 

Halinka

***

Rekolekcje ignacjańskie w codzienności podjęłam w wyniku fiaska moich planów. Planowałam posługiwanie na rekolekcjach ewangelizacyjnych. Sposób  w jaki zostałam potraktowana w mojej wspólnocie boleśnie mnie dotknął.

Już pierwsza medytacja uświadomiła mi, że ciągle szukam ludzkiego uznania i akceptacji. Zapragnęłam, aby Jezus zmienił moje życie, abym Jemu zaufała i szła drogą Jezusa za Nim i z Nim. W trakcie rekolekcji na nowo odkryłam Miłość Boga bezinteresowną i bezgraniczną w stosunku do człowieka, a więc i do mnie pomimo moich grzechów, upadków, lęków, słabości i niewierności.

Dziękuję  za ten czas poznawania siebie i przebywania ze Słowem oraz dar osoby cierpliwie słuchającej, która towarzyszyła mi w tym czasie.

Jadwiga

***

W tych rekolekcjach towarzyszyłam trzem osobom. Cieszę się, że mogłam być świadkiem ich spotkań z Panem Bogiem, w modlitwie Słowem, a potem w życiu. Cieszę się też ich radością z otrzymanych łask i świateł, które będą im pomagać w przyjaźni z Jezusem i wzrastaniu w Jego miłości i prawdzie.

Czasem trudno jest w tej drodze o cierpliwość, zwłaszcza wobec siebie, ale – jak powiedziała jedna z tych osób – „tam gdzie  jest trudniej, tam trzeba bardziej kochać”

Chwała Panu!                                                                                                                  

Irenka 

***

Rekolekcje ignacjańskie w ciągu życia w Rok Syna Bożego „Nazwałem was przyjaciółmi” były dla mnie zaproszeniem i spotkaniem się z Panem Jezusem. Pójścia tą drogą, którą On sam mi zaproponował. Poprzez te cztery tygodnie na modlitwie w ciszy, skupieniu odczuwałam, jak Pan ożywia moją wiarę, daje nadzieję na lepszą przyszłość, umacnia i pokrzepia w sensie duchowym, psychicznym i także fizycznym. W sercu moim rozlewa miłość do Niego i ludzi. Wprowadza w moją duszę pokój, wewnętrzny ład, radość. Czuję się świeża, odnowiona i piękna wewnętrznie, a przez to piękno  - dobra.

Dziękuję Ci za to Panie Jezu, że mnie kochasz  i stale zapewniasz o swojej trosce. Wzywasz  po imieniu, dajesz swoje światło rozjaśniające moją życiową drogę ku Twojej chwale i służbie ludziom.

Dziękuję Najświętszej Maryi Pannie, która zawsze prowadzi mnie przez modlitwę do Swego Syna Pana Jezusa.

Tereska

***

Mam na  imię Maria. Pragnę podziękować Panu Bogu za rekolekcje  i za wszystko, co przez ten czas zdziałał we mnie i dla mnie. A zebrało się tego trochę.

Po pierwsze otworzyłam drzwi swego serca dla Ducha Świętego tak na oścież, bo do tej pory – mam wrażenie-mimo modlitwy i wołania a Niego, otwierałam się tak ostrożnie, tylko uchylałam drzwi. Wydaje mi się, że prosiłam tylko rozumem. A teraz codziennie wołam całym sercem, żeby Duch Święty przyszedł i wypełnił mnie bez reszty, żeby ogarnął każdy zakamarek mego serca i mego życia. On zgodnie z obietnicą przychodzi, działa i zaskakuje mnie zmianami, których we mnie dokonuje. Stałam się bardziej pogodna, radosna, wciąż chce mi się śmiać i wnosić radość w każde spotkanie z drugim człowiekiem. Więcej nawet: daje pragnienia wychodzenia do osób, z którymi kontakt się rozluźnił, do osób, na których inicjatywę ja czekałam… nawet miesiącami bezskutecznie. Do kilku odezwałam się i okazało się, że sprawiłam radość, więzi zostały na powrót nawiązane.

Pan Bóg dał mi też większą pewność siebie, przekonał o wartości, jaką posiadam jako dziecko Boże. Przestałam pognębiać siebie, kiedy cos mnie nie wychodzi i wpędzać w przysłowiowe „ dołki”. Każda zła myśl o mnie samej, odbija się od mnie jak piłka: przychodzi, rejestruję fakt, że owszem, coś mi się nie udało, zrobiłam źle, ale … to nie powód, żeby uznać siebie za „ bezwartościowy towar”, za „bubel”. Przecież Pan Jezus chce mieć we mnie przyjaciela, jestem dla niego cenna.

Bardzo ważna jest dla mnie wskazówka, żeby nie wchodzić w modlitwę „z marszu”, żeby się zatrzymać na chwilę i zdać sprawę, z Kim się mam spotkać. Teraz w ten sposób staram się zaczynać każdą modlitwę i to sprawia, ze łatwiej się wyciszyć i mam mniej rozproszeń.

To nie wszystkie owoce tych rekolekcji, wszystko trudno ogarnąć, bo w każdej medytacji Pan Bóg odkrywa jakąś prawdę o mnie i dawał wskazówki, co powinnam zrobić.

To był piękny czas. Dziękuje panu Bogu. Dziękuje też ks. Ryszardowi i pani Joannie, która towarzyszyła mi w tej drodze rekolekcyjnej.

Za wszystko chwała Panu         

Maria  

***

Minęły szybko i pozornie nic się nie zdarzyło – jednak to nieprawda. Od dwóch lat uczestniczę w tej drodze.

Doświadczam uczucia dawania ale też brania.  

Pojawiły się w trakcie rekolekcji światła będące wynikiem drążenia, szukania, zadawania pytań. To one naruszają starą strukturę. Dzięki temu staję się bardziej wrażliwa na rzeczywistość; na zapach kwiatów, krople deszczu na spojrzenie drugiego człowieka i na sytuacje, które kiedyś nie rozumiałam. 

Czasami wydaje się, że bycie w drodze to taka prosta czynność i ta myśl pojawia się zawsze po rekolekcjach.  

One porządkują mnie nadają rytm ale jest jednak ...potem.  

Przyglądam się uczestnikom ich rozmowom, problemom i wiem, że ten trud ku czemuś prowadzi. Dojście do prostoty jest zawsze najtrudniejsze – myślę, że jest tak w każdej dziedzinie. 

Nieraz uśmiecham się do siebie, wyobrażając, jak w GÓRZE przyglądają się nam zadziwieni, że można tak poplątać i zagmatwać własne ścieżki – ale tacy jesteśmy. 

Zagubieni, bezradni ciągle potrzebujący miłości ludzkiej i bożej.

Dzisiaj byłam na pogrzebie w obrzędzie świeckim. Urna stała wśród kwiatów. Czytano prozę i wiersze, piękne słowa przetykane muzyką i śpiewem. Wszystko dobrane i poruszające - właściwie niezwykłe.  

Smutek odejścia, ciężar życia, ukojenie w śmierci gdzieś w dali pobrzmiewająca nuta drogi do Kogoś? Czegoś​? 

    Myślę o swojej drodze też wśród trudu a jednak mimo śmierci wiem, że ona będzie cały czas przede mną 

I ZA TO CI PANIE DZIĘKUJĘ. 

Beata W. 

***

Jeszcze niedawno pytałam Pana Boga o sens duchowości Ignacjańskiej w moim życiu.  A dziś, na to wspomnienie, uśmiecham się sama do siebie i przy biurku zastanawiam się nad organizacją rekolekcji ignacjańskich w Białymstoku.

Cieszę się, że są w naszym mieście. Odbieram je jako łaskę dla siebie i dla innych, szansą do „bycia bardziej’.  

W ich przebieg zaangażowane są różne instytucje, ludzie współpracujący z sobą - nie tylko ze wspólnoty wzch, o. Ryszard, który stale przyjeżdża - czasami nie wiadomo z której strony Polski, są i rekolektanci z Białegostoku, ale też gdzieś spod Tykocina, Sokółki,….

- czyż to nie cudowne!  

 Jak o tym myślę, to ogromną wdzięczność czuję wobec Pana Boga, wobec Jego Kochającej Obecności.

Dziękuję ci Panie Jezu, że jestem Ci potrzebna. Przyjmujesz mnie taką, jaką jestem i uwrażliwiasz na Swoją Obecność.

Jola