Po… rekolekcjach w ciągu życia.
Rekolekcje „W ciągu życia” według mojej oceny - nie były dla mnie. Myślałam, za długie! Codzienna medytacja? Teraz? Ja się nie zorganizuję! Mam coś innego… W tym roku po raz pierwszy, mimo przygotowań do przeprowadzki i trzymiesięcznego malucha przy piersi – zdecydowałam się na udział w rekolekcjach. Decyzja była szybka, a ja zdecydowana ;)

Po pierwszej konferencji i medytacji czułam, że rozpoczynam drogę powrotu do Pana. Zaproszenie Boga i obietnicę, że cokolwiek się stanie - to będzie od Niego, że JESTEM JEGO RADOŚCIĄ.

Z perspektywy widzę, że miesiąc rekolekcji był czasem porządkowania przeszłości – moich relacji z Bogiem i bliskimi. Zobaczyłam, że często jak Marta biegam za tym, co tu i teraz, a umyka mi to, co najważniejsze – być przy Panu. Wsłuchać się w Jego Słowo. Dzielić się tym, co trudne, z czym nie daję sobie rady i z tym, co chcę rozwiązać sama. Poczułam, że Bóg mnie szuka i odnajduje – pokazuje moją historię życia i Jego dowody troski o mnie. Medytacje i rozmowy z prowadzącym dały mi odwagę, by przyjrzeć się trudnym i dawnym relacjom z bliskimi – bratem, mamą… Dziś mogę powiedzieć, że więcej modlę się za Nich, niż kiedyś, gdy kurczowo trzymałam się żali, rozczarowań, które mnie zatruwały.

Rekolekcje były czasem spojrzenia na moją teraźniejszość i przygotowaniem na to, co Dobry Bóg da mi w przyszłości. „Dostaję od Boga takie życie, jakie są moje możliwości i nie muszę być idealna, aby Mu służyć” – to nie tylko zdanie, to odpowiedź Pana na moją „szarpaninę” ze sobą w codzienności.

Czas medytacji i spokój, jakie rekolekcje wprowadziły w moje życie uporządkowały mnie. Zapewnienie, że „MIŁOŚĆ MOJA NIE ODSTĄPI OD CIEBIE” dodaje mi odwagi, gdy przychodzi czas zwykłego, codziennego życia.

Moje serce przepełnia wdzięczność i dziękuję Panu, że powołał mnie do rekolekcji. Dziękuję też ks. Biskupowi za cierpliwość i towarzyszenie w rekolekcjach.

Anka