Czego chcesz, Panie…?

Wraz z Krysią Skwarko 23. 09. 2017r. uczestniczyłam, jako gość, w Jubileuszu 40 – Lecia Odnowy w Duchu Świętym w Białymstoku. Miałam okazję przyjrzenia się dzisiejszej wspólnocie charyzmatycznej, jednocześnie cofnięcia się do historii jej powstania i mojej osobistej historii związanej ściśle z tą wspólnotą.

Gdy weszłam na miejsce jubileuszowego spotkania, zobaczyłam ogromną rzeszę osób rozśpiewanych, rozmodlonych i rozradowanych. Dowiedziałam się, że w diecezji białostockiej jest 25 grup modlitewnych i wiele powstało w innych sąsiednich diecezjach mających początek w Białymstoku. Zobaczyłam też moich dawnych znajomych ze wspólnoty, co mnie bardzo ucieszyło.

Przypomniałam, że gdy ja zaczęłam przynależeć do wspólnoty Odnowy, to dopiero jeszcze tworzyła się ta pierwsza, tzw. środowa na ul. Poleskiej. Czasem na spotkaniu modlitewnym nie było nawet 10 osób. A dziś…?  Kolosalna różnica.

Podczas trwania uroczystości sięgałam pamięcią do ludzi, których wtedy poznawałam. Zwracaliśmy się do siebie po przyjacielsku: „ bracie”, „siostro” i dużo czasu spędzaliśmy razem. Do dziś są w moim sercu, chociaż z niektórymi nie widziałam się od wielu lat.

 W auli patrzyłam na siedzącą obok mnie Krysię Skwarko. To ona ok. 40 lat temu zaprosiła mnie do wspólnoty Odnowy, a następnie wraz z Irenką Rybińską - do WŻCH. Czasem jesteśmy bliżej siebie, a czasem dalej, ale zawsze razem. Tyle lat…! Większa część mojego życia.

Z Krysią poznałyśmy się w Ruchu Oazowym przy parafii św. Rocha w Białymstoku. Ona była w Oazie dla młodzieży pracującej, a ja - dla szkół średnich. Potem, gdy powstawała Odnowa, do której miałam na początku bardzo ograniczone zaufanie, to na prośbę Krysi, bo zabrakło animatorów, prowadziłam grupę dzielenia na REO. Zgodziłam się tak trochę „po wariacku”, stawiając warunek, że nie będę uczestniczyła w modlitwie charyzmatycznej. Jednak, jak to bywa w życiu, „Człowiek strzela, a Pan Bóg kule nosi”. Podczas zakończenia REO w Złotorii, znudzona „rozmyślaniem o sensie istnienia” nad rzeką Narwią (dom rekolekcyjny był położony nad rzeką), z nieśmiałością dołączyłam do innych modlących się.

Wtedy, na tym spotkaniu, doświadczyłam ogromnej miłości Boga, poczucia bycia dzieckiem ukochanym, ważnym i niezwykle potrzebnym. Gdy płakałam ze wzruszenia i jednocześnie radości (tak też można), tworzyły się we mnie i wydobywały z ogromnym pragnieniem i siłą jakieś wyrazy, sylaby, dźwięki - otrzymałam dar modlitwy językami.

Dar ten do dziś jest, nie zaginął. Jeśli brakuje mi słów w modlitwie, trudno mi wyrazić to, co czuję, to nim się posługuję. Co prawda nie zawsze rozumiem, co mówię, ale myślę, że Pan Bóg wie, o co mi chodzi. 

 Po pewnym czasie z Oazy przeszłam na stałe do Odnowy, w której byłam animatorem muzycznym i prowadziłam grupę dzielenia, a nawet, chociaż przez krótki czas, grupę dla osób ze schizofrenią.

Gdy już w Odnowie „wychowałam” liderów na swoje miejsce, to wewnętrzny głos nakazał mi rozwijać duchowość ignacjańską w moim życiu i intensywniej włączyć się w WŻCH.  W krótkim czasie złożyłam przymierze czasowe, a po 8 latach bycia we wspólnocie już przymierze na stałe. I tak jest do dziś.

Bardzo cieszę się, że WŻCH w Białymstoku rozpoczyna swój Jubileusz 35 – Lecia powstania. Będzie on trwał cały rok i rozpocznie się uroczystą Liturgią w kościele pw. św. Wojciecha dnia 30 września 2017 r o godz. 18.00. Już wiem, że w tym czasie będę dziękować Bogu za 34 lata we wspólnocie, różne doświadczenia, wraz z przekraczaniem siebie, odkrywanie duchowości ignacjańskiej i zakochanie się w św. Ignacym Loyoli, dar bliskości, przyjaźni wielu osób i współpraca w apostolstwie, dar Ojców Jezuitów.  

W tej refleksji stale towarzyszą mi słowa „Pieśni” Jana Kochanowskiego, które trafnie odzwierciedlają moje myśli i uczucia:

 Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.

Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawajmy,
Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.

                                                                                  

J.Ż-G

           27/09/2017